KAMIENIEM MALOWANE


MOZAIKA ( łac. musivus – pochodzący od Muz ) – zaliczana do dziedziny malarstwa dekoracyjna technika wykonywania obrazów z drobnych, wielobocznych i różnorodnych elementów.
Taką definicję można znaleźć we wszystkich słownikach i encyklopediach.
Wielokrotnie zastanawiałem się co zrobić, aby wyjść poza schemat tradycji, gdzie układy typu opus sectile, tessellatum, incertum niejako archetypicznie organizują przestrzeń twórczą wiążąc tym samym artyście ręce.
Drugą stroną mozaikowego medalu jest technologia cięcia strumieniem wody. Ta nowa technika krojenia  kamieni w sposób czysto chirurgiczny eliminuje relacje twórcy z materią. Wbija je w zimne, do przesady perfekcyjne ramki. Efekt tego jest do przewidzenia – komercyjne rozwiązania typograficzne, żurnalowe dekoratorstwo. Ja zaś pragnę realizować swoje wizje i dzięki nim dostarczać nabywcy czegoś niepowtarzalnego, wręcz magicznego.
Osią mojej malarskiej wrażliwości jest szeroko rozumiana kultura świata. Powrót do korzeni to nie tylko obecna moda, ale przede wszystkim ukojenie ducha tak dla twórcy jak i odbiorcy. Budzi to w człowieku szacunek dla innych spojrzeń na rzeczywistość, rzec by można – wewnętrznie uszlachetnia.
Dla mnie – projektanta i rysownika – najważniejszą zasadą, którą kieruję się podczas pracy jest improwizacja, pełna synteza ikonografii i artefaktów różnych nacji i plemion.
Właśnie stamtąd przyszła miłość do kamieni.
Mieszkając w otoczeniu kaszubskiej moreny często obcuję z nimi w ich naturalnym środowisku. Słyszę jak gadają, jak spragnione piją deszcz, czeszą się wiatrem, jak tańcują w srebrze księżyca.
Projekty rodzą się w mych myślach, transponuje je serce by w końcu sam kamień zadecydował jak się ułożyć. Nadchodzi wreszcie czas realizacji…
Kiedy pracuję nad tesserami (drobnymi elementami mozaiki) rozkojarzam się. Kombinuję poszukując w barwie i teksturze nowych rozwiązań, wkrótce tracę wytyczony szlak.
Twórcze ego zostawiam wtedy w tyle, a  rezultat tego zawsze jest nieoczekiwany.
Wiele  możliwości dają różnorodne  kamyki leżące na brzegu morza czy na polu.
Można komponować z nich mozaiki  o zaskakujących kolorach i fakturach Można je też umieszczać w dowolnym, trójwymiarowym układzie. Dzięki temu tworzy się przestrzeń – powstaje światłocień -  forma zaczyna żyć.
Często zdarza się, że ukończone dzieło znajduje nabywcę, który życzy sobie, aby stało się ono częścią instalacji ściennej lub podłogi. Staję wtedy przed niezwykłym wyzwaniem – jak rozbudować formę już zamkniętą?
I znowu to kamienie mają ostatnie słowo.
Mozaika to dla mnie przygoda, otwarty portal do historii i wszechświata. Moje atelier zaś to zjawisko, swoisty horyzont zdarzeń, gdzie kamieniem maluje się rzeczywistość.